Co jakiś czas ruszam na poszukiwania gry. Tej jednej, która zainteresuje mnie na tyle, że nie znudzi mi się po kilku uruchomieniach. Takiej, która nie skończy się po 40 godzinach grania, bo twórcy jak zwykle nie przewidzieli, ze ktoś może chcieć grać “wiecznie”. Krążąc tak po sieci, postanowiłem zasmakować w MMOG‘ach. Wybór padł na EVE Online - skoro dają 14 dni gratis, to warto wypróbować. Wrzuciłem zatem instalatora do downloadu (skromne 1,17 GB). Po zainstalowaniu gra konsumuje kolejne 3GB - na szczęście moja macierz ma jeszcze nieco wolnego miejsca.

I tak oto narodziła się postać Zacka Garribaldiego. Imię i nazwisko powstało poprzez zmiksowanie dwu postaci z sagi “Babylon 5” - Zack Allen i Michael Garribaldi to dwaj oficerowie ochrony tytułowej stacji kosmicznej. Aktualnie ukończyłem w EVE wstępny tutorial. I na pewno mogę powiedzieć jedno - przestrzeń do gry jest ogromna. Dużym terenem mogła się już pochwalić inna produkcja, o której kiedyś wspominałem, Sins Of The Solar Empire, jednak EVE to po prostu kosmos… Zoom z widoku mojego małego stateczku do widoku całej mapy trwa kilka sekund - kiedy ja to wszystko zwiedzę?

Z tego co zaobserwowałem, gra nie wymaga takiego zaangażowania jak np. Ogame, czy X-Wars - więc myślę, że godzinka dziennie ( czy co dwa dni) dla relaksu pozwoli mi się spokojnie cieszyć poznawaniem tego wirtualnego świata. A że nie zależy mi na ekspresowej ekspansji, przynajmniej przez czas trwania okresu trialowego sobie poużywam. A później się zobaczy. Bo jakby nie patrzeć, te 50 PLN miesięcznie abonamentu to jednak 600 zł rocznie… Niby inni nie takie kwoty zamieniają na piwo i fajki, ale z drugiej strony, jak się myśli o wybudowaniu domu to każde 50 zł może mieć znaczenie. Sam jestem więc ciekaw, czy EVE będzie potrafiła mnie tak wciągnąć, jak tego oczekuję, od tej jednej gry, której szukam.

7 odpowiedzi na “Eve Online - zaczynam.”
  1. Z tym abonamentem to nie jest źle. Jak sie gra troszkę więcej to spokojnie można płacić kasa z gry [;

  2. mt3o napisał:

    Taaa… Też mam taką grę. Nazywa się The Real Life ™. Zaczęło się od kilku godzin dziennie (ale to z 20 lat temu było), a teraz trwa między 15 do 18h/dzień… Strasznie wciągające. A jaki tam jest realizm! ;-] Nawet prawdziwą dziewczynę można znaleźć! ;D

  3. @Sabistik: grasz?
    @mt3o: Real Life to ja mam w real life, heh.. I zajmuje mi od 18 do 20 godizn dziennie. A realizm to taki, że aż oczy bolą, jak się budzę po 4 godzinach spania.

  4. Wszelkie MMO* to pożeracze czasu i spokojnie możesz zapomnieć o czymś takim, jak limitowanie sobie czasu grania, a już w szczególności jeśli rozmawiamy o “godzince”. Ze swojej strony polecam kupić jakąś strategię, może być RTS z trybem skirmish / botami.

  5. Taa, wiem… ale posmakować nie zaszkodzi. I na smakowaniu się chyba jednak zakończy - każde uruchomienie EVE-klienta powoduje u mnie natychmiastowe wyrzuty sumienia w stylu “Możesz się zdrzemnąć wykorzystując drzemkę Juniora lub pokodować”.
    Chyba poprzestanę na Backgammonie na komórce.

  6. jak tam ci idzie scannerku z EVE ja kiedys w to gralem ale… przestalem po przeprowadzce teraz zaczynam od nowa.. gra strasznie wciaga moze na poczatku nie trzeba wiele czasu spedzic przy niej ale zobaczysz za jakies 6-8 miesiecy :)) ile bedziesz przy niej siedzial :))

  7. No cóż. Porzuciłem EVE. Może jeszcze kiedyś do niej wrócę. Na przeszkodzie stanął mi całkowity brak czasu. Na szczęście zwaliło się na nas (mentax) tyle roboty,. że praktycznie zlikwidowało to nasz okres urlopowy.

Pozostaw odpowiedź

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>