Korzystając z promocji “Dokopmy Niemcom” postanowiliśmy stać się posiadaczami kina domowego. Po dłuższej chwili przeglądania specyfikacji, wybór padł na Sony DAV-DZ660. Co prawda jako że posiadamy już Philipsa 32PF5331 starałem się skupić na tej samej marce, ale niestety nie było nic ciekawego.

Zestaw Sony dostarczany jest w ogromnym kartonie, do transportu którego musiałem w złożyć kanapę w naszej Astrze - bagażnik hatchback’a okazał się stanowczo za mały. Gdyby ktoś planował transport wspomnianego pudła środkami komunikacji miejskiej, ostrzegam, ze całość waży skromne 29kg.
Po rozpakowaniu, i uprzątnięciu śmieci, naszym oczom ukazują się ładne, smukłe głośniki, o dziwo dopasowane do telewizora - czyli czarne ze srebrną obwódką. Ot, taki szczęśliwy przypadek.

Samo podłączanie zestawu jest rzeczą banalną. Wystarczy połączyć ze sobą podstawy głośników (okrągłe placki) z kolumienkami i samymi głośnikami oraz zamocować kable. Jeżeli chodzi o kable, to są one przyzwoitej długości, wszystko jest oznaczone kolorami, począwszy od gniazd na jednostce centralnej, wtyczek na kabelkach, skończywszy na naklejkach na głośnikach.
Jedyną rzeczą, do której należy się przyczepić, to nienagwintowane otwory montażowe w podstawach głośników. Standardowym śrubokrętem udało mi się wkręcić śrubki zaledwie do połowy - w najbliższym czasie nie obędzie się bez pomocy narzynki.

Jednostka centralna jest nieco głęboka (spodziewałem się czegoś płytszego), jednak za bardzo to nie przeszkadza. Co prawda stylizacja wg. producenta jest dopasowana do telewizorów BRAVIA, jednak tak jak głośniki Philips tez pasuje. Całości dopełnia prawie półmetrowej długości pilot - coś strasznego. Z powodu tegoż pilota już zaczęło mi migotać w głowie pytanie, czy nie zmienić PF’a na BRAVIĘ - wtedy przynajmniej z tej bagietki by się oboma urządzeniami sterowało, tym bardziej, że Sony wynalazło coś co nazywa się bodajże “BRAVIA-Sync”.

do kina podlączyłem:

  • wspomniany telewizor kabelkiem HDMI-HDMI
  • dekoder Polsatu (SD) kabelkiem SPDIF coaxialnym
  • komputer złączem RCA-Stereo (chinch)

Po podłączeniu całość wystartowała od razu, kino przeszło w tryb Quick Setup, w którym wykonuje się najważniejszą część konfiguracji, czyli kalibrację głośników. Służy do tego specjalny mikrofon, który na żądanie systemu podłączamy do gniazda Audio-In i umieszczamy w miejscu, w którym (średnio) znajduje się najczęściej słuchacz. Kalibracja oznacza kilkuminutowe wsłuchiwanie się w różne szumy i trzaski. jest to to proces dość głośny, więc raczej nie róbcie tego w nocy bądź gdy Wasze małe dziecko śpi.

Jeżeli chodzi o samo “granie” - nie jestem audiofilem, ale dźwięk mogę określić jako czysty, wyraźny. Głośniki nie szumią co się często zdarza w tanich zestawach z promocji, bas jest czysty i głęboki. dźwięk jest na tyle dobry, że na zmniejszonej głośności można spokojnie oglądać kino akcji w środku nocy bez obawy, ze aby “poczuć klimat” trzeba obudzić cały dom.
Dotyczy to zarówno osłuchu TV, danych z komputera (które mimo wszystko przesyłane są analogowo), jak i nawet sygnału z wbudowanego tunera FM.

Zestaw posiada dwie ciekawe i przydatne rzeczy - pierwszą jest gniazdo USB na przedniej ściance, drugą natomiast jest automatyczne interpolowanie obrazu z płyty DVD do jakości możliwej do wyświetlenia przez telewizor. “Dawno temu w trawie” w 720p wygląda naprawdę ładnie.

Niestety już zacząłem myśleć gdzie upchnąć obecny telewizor, żeby zrobić miejsce na wyświetlacz FullHD (BRAVIA?).
Kombinuję też nad podłączeniem komputera z kinem optycznym SPDIF i DVI-HDMI. Uruchomić Racedriver: GRID (o którym później) na telewizorku z dźwiękiem 5.1 - mniam, mniam?.

Pozostaw odpowiedź

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>